W chmurach

23 marca 2012

 

Wyjście z tunelu na peron w Miechowie. Kasia, jej tata i wiatr we włosach jako pozostałość po przejeżdżającym pociągu.

 

W tym przypadku śmiało mogłabym zacytować słowa piosenki „Wsiąść do pociągu byle jakiego…”. Nastały czasy, gdzie wszędzie przemieszczamy się samochodem, więc w ramach popołudniowej wycieczki zaplanowana została przejażdżka pociągiem. Nieważne dokąd, ważne żeby słyszeć stukot kół, gwizdek konduktora i dźwięk zamykających się na każdej stacji drzwi.
Miejscem docelowym okazał się Miechów, bo akurat taki pociąg zapowiedziano jako pierwszy. Pech chciał, że w ostatniej chwili zmieniono peron, z którego nasz pociąg miał odjechać. Jedyny peron jaki do tej pory znałam to Peron 5, skąd odjeżdżają pociągi do Warszawy, więc już z tego powodu czułam się tam jak „nietutejsza”. Muszę jednak przyznać, że odnalezienie się na Dworcu Głównym w Krakowie było nie lada wyzwaniem – szczególnie, że nadawane przez megafon komunikaty przypominały słynną scenę z filmu „MIŚ”, co nawet dla Polaka jest trudne do zrozumienia. Ciekawe jak odnajdują się tam obcokrajowcy?

Reasumując: przez chwilę czułam się jak Harry Potter szukający magicznego peronu 9 i 3/4 🙂

<< POPRZEDNI
NASTĘPNY >>

Zamieszczone na tym blogu zdjęcia są moją własnością. Jeśli chcesz je mieć, proszę skontaktuj się najpierw ze mną :-)