Wyspa szczęścia

23 kwietnia 2014

 

Tego dnia już po kilku przejechanych kilometrach, gdy zobaczyliśmy w dolinach mgłę mieliśmy ochotę na fotografowanie tu i teraz. Jednak autokar mknął (o ile po toskańskich drogach można mknąć) dalej. To kolejny plus bycia uzależnionym od grupy, gdybym była tam indywidualnie nie pojechałabym dalej, przez co straciłabym to co poniżej. W drodze do celu mgły były tylko piękniejsze, a obrazy bardziej bajkowe.

 

Po dojechaniu na miejsce okazało się, że wjechaliśmy w sam środek mgły, dookoła było „mleko” i tylko „mleko”. Szybka decyzja, że trzeba się cofnąć kilka kilometrów, a czasu jak wiadomo przed wschodem słońca nie ma za wiele. Po kilku minutach już rozstawialiśmy statywy w nowym, nieplanowanym miejscu, a widoczny w oddali mglisty obrazek zmieniał się jak w kalejdoskopie. Doskonale to opisali Ewa i Piotr (nasze fotograficzne autorytety) TUTAJ.

<< POPRZEDNI
NASTĘPNY >>

Zamieszczone na tym blogu zdjęcia są moją własnością. Jeśli chcesz je mieć, proszę skontaktuj się najpierw ze mną :-)