PROJEKT 52 – 9

1 marca 2015

 

Kilka dni podczas tegorocznych ferii Kasia spędziła u dziadków, a co za tym idzie nie mogło zabraknąć karmienia jedynej zwierzyny z gospodarstwa dziadków. Karmienie kur to już rytuał, chociaż tym razem nie wszystkim się z nimi podzieliła, część została skonsumowana na miejscu przez karmiącą. Może i garnek nie pierwszej czystości, ale nie dajmy się zwariować. Zdecydowanie zaliczam się do tych wyluzowanych matek, które pozwalają na eksperymenty. Zresztą, sama doskonale pamiętam ten smak i zapach z dzieciństwa, kiedy babcia gotowała ziemniaki kurom, umyte, w mundurkach, nie solone czyli zdrowie samo w sobie.

<< POPRZEDNI
NASTĘPNY >>

Zamieszczone na tym blogu zdjęcia są moją własnością. Jeśli chcesz je mieć, proszę skontaktuj się najpierw ze mną :-)