Mecz

28 stycznia 2016

 

Zawsze kiedyś musi być ten pierwszy raz. Wstyd się przyznać, ale nigdy wcześniej nie byłam na meczu piłki nożnej. No jakoś tak wyszło i nie ma co się nad tym rozwodzić dlaczego. Namówione przez znajomych poszłyśmy wraz z Kasią. A że był to mecz „rodzinny” czyli Wisła kontra Wisła-Gwiazdy, siłą rzeczy zostałyśmy kibicami Wisły. Czy to dobrze czy źle nie wiem, ale kolejny punkt przemawiający za kibicowaniem tej właśnie drużynie to prawie sąsiedztwo ze stadionem Wisły.

 

Jako rasowy kibic, Kasia posiadała szalik w barwach tejże drużyny i doskonale bawiła się obserwując i naśladując jakże niecodzienne zachowania ludzi wokół. Przyznam, że i ja nie mogłam wyjść z podziwu i pierwszą połowę spędziłam na podziwianiu zaangażowanych kibiców zupełnie zapominając, że na murawie ktoś gra przeciw komuś. Po pierwszej połowie znałam już większość piosenek/przyśpiewek/odzywek, czy jak to się zwie. W drugiej miałam już na tyle podzielną uwagę, że byłam w stanie skoncentrować się na piłce, interaktywnie podziwiając odbywający się spektakl na trybunach.

<< POPRZEDNI
NASTĘPNY >>

Zamieszczone na tym blogu zdjęcia są moją własnością. Jeśli chcesz je mieć, proszę skontaktuj się najpierw ze mną :-)