Grzywacka – zachód słońca

16 grudnia 2012

 

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami … chciałam sfotografować wschód słońca będąc na Grzywackiej (góra w Beskidzie Niskim). Miałam już ułożony cały plan, o której muszę wstać, ile czasu potrzebuję na wyjście na górę i nawet po długich poszukiwaniach, udało mi się znaleźć „ochotnika” wśród rodziny, który „zechciał” mi towarzyszyć. Pozostało jedynie ustalenie trasy. Opcje były dwie: albo przez las, albo podjechać samochodem (zawsze to kilka kilometrów mniej chodzenia), a potem dalej na nogach, powolutku i z zadyszką – otwartą przestrzenią na górę. Przez las za ciemno, niebezpiecznie (wilki, niedźwiedzie i takie tam) więc podjazd samochodem i 40 minut pod górę (ja to nawet i godzinę) wydawał się najrozsądniejszą opcją. No ale, gdzie zaparkować? ale tak, żeby jak najmniej się nachodzić.
Tata: najlepiej koło cmentarza
Ja: jakiego cmentarza?

 

Omal nie umarłam na samą myśl – mieszkałam w tej okolicy przez całe dzieciństwo, na górze byłam nieraz ale cmentarza, umiejscowionego na zboczu góry nigdy nie widziałam – i chwała Bogu!!! No i misterny plan wyjścia na Grzywacką i podziwianie z niej widoków o wschodzie słońca, diabli wzięli. Po tej dawce wiedzy, las ze zwierzyną, wisielcami itp. był pestką. Tak więc wschód słońca pozostawiam innym fotografom – przynajmniej się wyspałam tego dnia. Ale, żeby nie do końca rezygnować z wyjścia na górę, wybrałam się tam pod wieczór i mogłam podziwiać zachód słońca. Ku mojemu zaskoczeniu (bo cały czas nie dowierzałam w istnienie tego cmentarza), okazało się, że on tam naprawdę jest! Umiejscowiony tuż przy szlaku prowadzącym na Grzywacką. Nie, nie – zdjęć cmentarza tu nie będzie, przemknęłam z zamkniętymi oczami, za to kolorowe niebo o zachodzie słońca widziane z Grzywackiej.

<< POPRZEDNI
NASTĘPNY >>

Zamieszczone na tym blogu zdjęcia są moją własnością. Jeśli chcesz je mieć, proszę skontaktuj się najpierw ze mną :-)