Krople deszczu

20 stycznia 2015

 

Słyszeliście kiedyś jak pada deszcz? Krople miarodajnie uderzają w parapet, dookoła cisza i tylko on – deszcz. O tej porze roku oczekujemy, że krople zamienią się w płatki śniegu, bo taka jest kolej rzeczy, bo tak było odkąd pamiętamy. Ja też pamiętam zimy, kiedy w Relaxach przedzieraliśmy się do szkoły, brodząc po pas w śniegu. Kiedy prawie każde zimowe popołudnie spędzaliśmy na przydomowej górce. Pamiętam zimy z czasów dzieciństwa, kiedy drogi krajowe były nieprzejezdne, bo tak „zakurzyło” – to słowo też pamiętam, nie zawiało, ale zakurzyło. I samochód pamiętam, taki wielki jak kombajn – nazywaliśmy go pożerarką śniegu. Maszyna ta torowała drogę, aby można było potem przedostać się z miejscowości A do miejscowości B i jechać tym tunelem śnieżnym. Wszystko na to wskazuje, że to już było, bo klimat jest coraz cieplejszy.

 

A deszcz w styczniu? Lubię deszcz, szczególnie ten letni i ten jesienny, gdy zaszywam się w domu, z kubkiem gorącej herbaty w ręce i wpatruje w krople za oknem. Ale czy deszcz styczniowy nie może być piękny? Sprzed tygodnia, styczniowy, zimowy deszcz i skąpane w nim przydomowe krzewy.

<< POPRZEDNI
NASTĘPNY >>

Zamieszczone na tym blogu zdjęcia są moją własnością. Jeśli chcesz je mieć, proszę skontaktuj się najpierw ze mną :-)